Ryszard Ronczewski

RYSZARD RONCZEWSKI
wypowiedź z 25.08.2008 (trasa kolejowa Gdynia – Żukowo, plan filmu „Miasto z morza”)

 

Aktor. Wystąpił z Mariuszem Gorczyńskim w filmach „Komedianty” (1961) i „Westerplatte” (1967). Był Jego kolegą na wydziale aktorskim łódzkiej PWST.

 

Mariusz Gorczyński jest moim mglistym i dalekim wspomnieniem z czasów studiów w szkole aktorskiej przy ulicy Gdańskiej w Łodzi. Mariusz był ode mnie dwa lata młodszy i dlatego nie zakolegowaliśmy się wówczas ze sobą. Wszyscy studenci szkół artystycznych nosili (a myślę że i do dziś noszą) nosy nieco do góry i traktują młodsze roczniki z pewnym pobłażaniem i poczuciem wyższości. Gdy po szkole każdy z nas rozjechał się po Polsce kontakty z Mariuszem urwały mi się niemal całkowicie, choć widywaliśmy się czasem na planach filmowych. Graliśmy w „Westerplatte” Różewicza, w „Komediantach” Kaniewskiej, nie wykluczam, że zetknęliśmy się u Wajdy w „Kanale”, mam też wrażenie, że to właśnie Mariusz Gorczyński zagrał epizod Gestapowca w filmie Leonarda Buczkowskiego „Czas przeszły”, ale może pamięć mnie tym razem zawodzi. Z czasów studiów zapamiętałem jednak kilka szczegółów. Po pierwsze, że Mariusz był bardzo zdolnym studentem i za takiego też był uważany. Bardzo lubiła Go nasza pani profesor od rytmiki i ruchu Janina Mieczyńska. Po drugie, że Mariusz był muzykalny. W stołówce naszej szkoły stało pianino. Do tej stołówki często przychodzili na obiady już zawodowi aktorzy, w tym aktorzy bardzo chętnie grający na pianinie, tacy jak Edmund Fetting, Zbyszek Korepta czy Ryszard Żuchowski. Mariusz należał do studentów, którzy chętnie obstępowali wówczas pianino i śpiewali piosenki do tego akompaniamentu. Po trzecie wreszcie, że Mariusz miał wielkie powodzenie u kobiet. Nie chcę przez to powiedzieć, że Mariusz był podrywaczem, bo nic mi o tym nie wiadomo, ale pamiętam, że to właśnie kobiety chętnie lgnęły do Mariusza i łaknęły Jego towarzystwa.
(fot. z archiwum Teatru Wybrzeże)